Pamiętam, jak po pierwszym dziecku stanęłam przed szafą pełną ubrań, w których nagle nie dało się wygodnie nakarmić. Sukienka przez głowę - trzeba się rozbierać. Ulubiony sweter - to samo. Koszula zapinana od góry niby blisko, ale zawsze o jeden guzik za mało w tym jednym momencie, kiedy dziecko już płacze. Przy drugim dziecku wiedziałam już jedno: nie chodzi o to, żeby kupić drugą szafę.
Bo garderoba do karmienia to nie osobne życie ubraniowe na rok. To kilka rzeczy, które robią różnicę każdego dnia - a jeśli dobrze je wybierzesz, zostają z Tobą dużo dłużej niż samo karmienie. Pokażę Ci, co realnie się przydaje, a bez czego spokojnie się obejdziesz.